~Vanessa~
Klub
karaoke tak naprawdę okazuje się być barem z wielkim tarasem, więc muzyka huczy
już na długo przed dotarciem do celu. Wchodzimy między stoliki, próbując
dopchać się do baru, by jak najszybciej zdobyć pewność siebie, niż zrobimy z
siebie pośmiewisko na całej wyspie. Ktoś akurat śpiewa jedną z piosenek Ariany
Grande, ale nie wsłuchuję się w nią zbytnio. Chłopaki wypijają kilka kolejek,
szybko tracę rachubę ile już wypili, ale ja sączę tylko soczek. W końcu wodzirej
wywołuje Michiego, Gregora i Thomasa. Chłopcy wybuchają śmiechem przy okazji
wymieniając porozumiewawcze spojrzenia. Nie wiem o co chodzi, ale gdy tylko
zaczyna lecieć muzyka zdaję sobie sprawę, że będą śpiewać Barbie Girl. Nieźle
zaczynają. Śmieję się głośno, nie mogąc powstrzymać zachwytu tym, z jaką
lekkością wygłupiają się przed taką publicznością. Idzie im bardzo średnio, ale
porywają wszystkich obecnych do wspólnego śpiewania. Ostatecznie sama stoję na jednym
z krzeseł i krzyczę, że plastikowe życie jest fantastyczne. Decyduję się wypić
z chłopakami dwie kolejki, ale na tym kończę.
Aż
nagle słyszę swoje imię wypowiadane przez wodzireja. Krztuszę się pomarańczowym
sokiem, ale chłopcy ciągną mnie za ramiona, żebym wstała. Dosyć niepewnie
podnoszę się z miejsca. Spoglądam na Michiego ponad stolikiem. Śmieje się,
zgaduję, że jest pijany, bo ma kompletnie w nosie to, co się dzieje. Nagle obok
mnie widzę Krafta.
-
No idź – pogania mnie. – Wszyscy chcieliśmy, żebyś zaśpiewała, więc się nie
kłóć – informuje.
Nic
nie odpowiadam, nie wiem za bardzo co miałabym powiedzieć.
Zostaję
wypchnięta na scenę i przywitana gromkimi brawami. Na pytanie, co chciałabym
zaśpiewać odpowiadam „cokolwiek”, a kilka sekund później żałuję tych słów. Z głośników
leci charakterystyczny dla młodej Britney Spears rytm. Po pierwszym wersie,
który pojawia się na ekranie, wiem już co śpiewam. Obniżam głos, bo w tym
właśnie momencie wydaje mi się, że będzie to lekko zadziorne, może nawet
seksowne.
I
think I did it again
I made you believe
I made you believe
We're
more than just friends
Oh baby
Oh baby
Przez
pierwsze pół zwrotki stoję jak kołek, ale po twarzach ludzi wydaje mi się, że
nie jest tak źle, więc zaczynam się rozkręcać. Powoli zaczynam chodzić po
scenie, a moje ruchy co raz bardziej przypominają taniec. Jestem przekonana, że
gdzieś w głębi mnie jest cząstka Britney. Dostrzegam nagle schodki i
postanawiam z nich skorzystać. Powoli wchodzę nie przestając śpiewać.
'Cause
to lose all my senses
That is just so typically me
Oh baby, baby
That is just so typically me
Oh baby, baby
Akurat
docieram na szczyt, gdy mam wejść w refren. Orientuję się, że jestem na barze,
ale wcale mi to nie przeszkadza. Bawię się chwilą i kontynuuję występ.
Oops,
I did it again
I played with your heart, got lost in the game
Oh baby, baby
Oops, you think I'm in love
That I'm sent from above
I'm not that Innocent
I played with your heart, got lost in the game
Oh baby, baby
Oops, you think I'm in love
That I'm sent from above
I'm not that Innocent
Spoglądam
w stronę chłopaków. Michi uśmiecha się, ale widzę, że nie jest zbyt zadowolony
z moich popisów. Wmawiam sobie, że jutro niczego nie będzie pamiętał i mogę być
spokojna. Mój wzrok napotyka spojrzenie Gregora. Robi mi się ciepło, mam
wrażenie, że jest mną zachwycony, ale nie wiem czy to alkohol, czy może tylko
mi się wydaje. Opcjonalnie obie wersje są dobre. Po skończeniu słyszę głośne
brawa, jestem z siebie bardzo zadowolona. Gdy docieram z powrotem do stolika,
podchodzi do mnie chłopak w koszulce z
logo baru.
-
Na koszt firmy, gratulujemy udanego występu – uśmiecha się ciepło.
Nie
miałam zamiaru więcej pić, ale darmowego drinka postanawiam przyjąć z
uśmiechem. Mija sporo lepszych i gorszych występów do momentu, gdy chłopcy
stwierdzają, że powinnam znowu coś zaśpiewać. Oznajmiam im, iż pójdę jeśli oni
będą śpiewać razem ze mną. Godzą się pod warunkiem wybrania przez nich
piosenki. Stwierdzam, że to nie jest zły układ. Poppinger przekazuje
dyskjokeyowi co będziemy śpiewać. Za chwilę z głośników huczy podkład do
piosenki Vengaboys. No tak, mogłam się tego spodziewać, rano nie mogli się im
oprzeć, więc po pijaku śpiewają ich jeszcze chętniej. Ludzie tańczą i śpiewają
razem z nami, a ja dopiero po zejściu między stoliki orientuję się, że przy
naszym została jedna osoba. Manuel Fettner.
Czy
ten człowiek nie mógłby chociaż przez chwilę przestać być „tym mrocznym” i po
prostu z nami zaśpiewać. Próbując zmusić go do jakiejkolwiek interakcji idę w jego stronę, ale on tylko spokojnie
popija swojego drinka. Nawet wykierowanie w niego palcem i zaśpiewanie w jego
stronę nic nie daje. Kontynuuję więc występ nie przejmując się nim oraz jego
odmiennością.
Pozwalam
porwać się muzyce i niemalże krzyczę do mikrofonu:
BOOM
BOOM BOOM BOOM
I
want you in my room
Let’s
spend the night together
From
now until forever
Gdy
kończymy występ czuję się bardzo zmęczona, ale nie wiem czy wini tu moja
kondycja, czy powinnam obwinić alkohol. Dopijam sok do końca, a potem podchodzę
do Michi’ego, który akurat rozmawia o czymś z Gregorem. Przytulam się do brata,
by zbliżyć moje usta do jego ucha.
-
Chyba już pójdę – mówię.
Odsuwa
się trochę i spogląda na mnie.
-
Czemu? Jesteś pewna, że nie chcesz zostać? – pyta zdziwiony moim wcześniejszym
wyjściem.
Kręcę
przecząco głową.
-
Nie, trochę źle się czuję. Lepiej, żebym poszła już do hotelu – uznaję.
Michi
milczy przez chwilę.
-
Samej cię nie puszczę – odpowiada w końcu.
Przewracam
oczami.
-
Poradzę sobie, to kilka kroków stąd – upieram się.
-
Nie – mlaska. – Krafti! – odwraca się przez ramię by zawołać przyjaciela. Chłopak
podchodzi do nas. – Odprowadziłbyś Nessi do hotelu? Źle się czuje, a nie chcę
puszczać jej samej – poprosił.
-
Ja mogę pomóc – zaoferował Schlieri.
Spuściłam
głowę. Wolałam nie widzieć, jak mój brat piorunuje Gregora wzrokiem.
-
Możecie iść we dwóch – odpowiada ku mojemu zaskoczeniu.
Oczywiście,
nie pozwoli, żebym była sama z Gregorem – da nam przyzwoitkę – ale zawsze
lepsze to, niż próba uśmiercenia kumpla spojrzeniem. Uśmiecham się do brata. Jestem
z niego dumna.
Nagle
czyjeś ręce zawieszają się na moim ramieniu. Spoglądam na chłopaka, który to
robi.
-
Nessi, chłopcy chcieliby, żebyś zaśpiewała Mam tę moc – oznajmia Ashenwald.
Uśmiecham
się do niego.
-
Bardzo mi przykro, ale mój koncert na dziś się już zakończył – odpowiadam.
Chłopak
szczerzy się, pokazując przy tym wszystkie idealne ząbki.
-
Bardzo mi przykro, ale Poppi już cię zapisał – śmieje się.
Przewracam
oczami.
-
Zrobię wam kiedyś krzywdę – mruczę, ale pozwalam wypchnąć się na podest.
Kompletnie
nie widzę tego występu. Owszem, śpiewałam czasem pod nosem, ale jak to szło do
końca nie wiem. Muzyka zaczyna lecieć, a
ja skupiam się tylko na niej. Nabieram głęboko powietrza i zaczynam śpiewać.
Der
Schnee glänzt weiß auf den Bergen heut' Nacht
Keine Spuren sind zu seh'n
Ein einsames Königreich und ich bin die Königin
Der Wind er heult so wie der Sturm ganz tief in mir
Nicht zu kontrollier'n, ich hab' es versucht...
Keine Spuren sind zu seh'n
Ein einsames Königreich und ich bin die Königin
Der Wind er heult so wie der Sturm ganz tief in mir
Nicht zu kontrollier'n, ich hab' es versucht...
[tak, to jest Mam tę moc po
niemiecku Xd]
Decyduję
się śpiewać w swoim ojczystym języku, nie zważając na opinię słuchaczy. Przynajmniej
fakt, że w pewnym momencie mylę tekst nie jest zauważony przez resztę ludzi. Daję
z siebie wszystko, co potrafię, choć wiem, że nie śpiewam wybitnie. Przez cały
czas mam zamknięte oczy, otwieram je dopiero, gdy milknie muzyka. Przez chwilę
panuje cisza, aż w pewnym momencie podnosi się głośny aplauz. Kłaniam się i
schodzę ze sceny.
-
Czy teraz mogę już iść do hotelu? – rzucam od razu do chłopaków.
-
Jasne, idźcie – mówi Michi, pospieszając Gregora i Stefana skinieniem. Na chwilę
zatrzymuje jednego z nich. – Ale wróćcie – mówi. Kraft potakuje głową. Nie wiem
czy bardziej brzmiało to jak prośba, czy rozkaz, ale nie zagłębiam się w to.
Chłopcy
odprowadzają mnie pod same drzwi, a ja szybko odprawiam ich z powrotem. Biorę prysznic
i kładę się do łóżka modląc się przy okazji, żebym jutro nie czuła się źle. Nie
chcę robić sobie złej opinii w oczach trenera. Co jak co, ale to na jego zdaniu
i zadowoleniu zależy mi teraz najbardziej. Powoli zaczynam zasypiać, gdy nagle
ktoś zaczyna dobijać się do moich drzwi. w pierwszej chwili się wzdrygam, w
drugiej uspokajam myśli, że przecież cały korytarz jest nasz, więc nie jest to
nikt obcy. Wygrzebuję się z pościeli niespiesznie. Mam na sobie szorty,
podkoszulek Michiego, za który by mnie zabił, gdyby wiedział, że go mam, oraz
ciepłe skarpetki, bo w nocy często marzną mi stopy. Podchodzę do drzwi, słyszę
za nimi jakiś bełkot. Otwieram zasuwę, naciskam klamkę i ciągnę drzwi do
siebie. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu na korytarzu stoi Fettner. A raczej
próbuje ustać, podpierając się o futrynę. Powoli podnosi głowę i spogląda na
mnie.
-
Czego chcesz? – mruczę niezadowolona. Chciałabym położyć się spać, a nie
słuchać obelg na mój temat.
-
Elsa – mruczy. Marszczę nos, zastanawiając się o co mu chodzi, on w tym czasie
pochyla się co raz bardziej w moją stronę. – Elsa, zaśpiewaj Mam tę moc – mówi w
końcu.
W
jednej chwili jego powieki opadają, a ciało, wyrywając mi klamkę z rąk, osuwa
się po drzwiach na podłogę.
===================================================
Nie odpowiadam za wyrządzone krzywdy takie jak m.in. uszkodzenia mózgu. Proszę się także za bardzo nie sugerować tekstami piosenek, bo pisałam je tak jak pamiętam, jedynie z niemieckim Mam tę moc sobie pomogłam, bo nie pamiętałam pisowni. Mój angielski trochę kuleje, więc coś może być źle :P
Dobrze, do celu. Myślałam, że rozdział będzie jakieś 40 minut wcześniej, ale jak mówiłam [albo i nie, nie pamiętam] jestem w klasie maturalnej i czasami może mi się coś poślizgnąć. Mam nadzieję, że rozdział się Wam podobał.
Jest to ostatni w tym roku rozdział, następny pojawi się już w 2019! Z tej okazji chciałabym Wam wszystkim życzyć dużo zdrowia, zadowolenia, rodzinnych i ciepłych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku. Oby był on dla Was lepszy niż ten, obfitował w same powodzenia i spełniał marzenia.
Pozdrawiam cieplutko,
Monika Karolina
P.S.
Gdyby to kogoś interesowało: zwiastun powinien być gotowy przed następnym rozdziałem. 😉😉😉


